Tytułem wprowadzenia

mikropowieść SF z tomu "Przyloty na Ziemię"


Akcja tej mikropowieści SF toczy się na ogromnym statku pasażerskim, lecącym z Ganimeda [księżyc Jowisza] na Marsa. To daleka przyszłość. Głównym bohaterem jest Bob, agent Wywiadu Solarnego, oddelegowany na Czerwoną Planetę w związku ze Świetlistymi, reprezentantami cichej i groźnej cywilizacji, której ostrożną ekspansję odnotowano w obrębie Układu Słonecznego, a której istnienie utrzymywano w tajemnicy.

Nieprzewidziany ciąg wydarzeń na pokładach tnącego próżnię «Titanica» sprawia, że sprawy osobiste głównego bohatera wysuwają się na pierwszy plan, usuwając w cień służbowe. Okazuje się, że światem — jak zwykle — rządzą piękne kobiety...


Autor ukończył ten utwór w grudniu 2004 roku. Należy on — obok «Afrodyty», «Banity» i «Ekscytozy» — do prezentowanej w Internecie serii «Przyloty na Ziemię».


Część I

ZapowiadaÅ‚ siÄ™ nudnawy lot. Wprawdzie porażajÄ…cy swojÄ… wielkoÅ›ciÄ… okrzyczany «Titanic» należaÅ‚ do komfortowych i luksusowo wyposażonych kosmicznych statków pasażerskich, istnych gigantycznych hoteli w próżni, jednak pech chciaÅ‚, że tego roku Jowisz i Mars ulokowaÅ‚y siÄ™ zÅ‚oÅ›liwie po przeciwnych stronach SÅ‚oÅ„ca — jedna z tych planet byÅ‚a w aphelium, a druga w peryhelium. Na pokonanie dzielÄ…cego je koszmarnego dystansu, wynoszÄ…cego ponad miliard kilometrów, trzeba byÅ‚o okoÅ‚o miesiÄ…ca. Na tÄ™ absurdalnÄ… podróż decydowali siÄ™ wiÄ™c przeważnie ci, którzy mieli nóż na gardle i z ważkich powodów musieli jak najszybciej dotrzeć do Czerwonej Planety. PamiÄ™tajÄ…cy o tym Bob straszliwie ziewaÅ‚ już w dniu odlotu. Nie pojmowaÅ‚, dlaczego szefowie wÅ‚aÅ›nie jego oddelegowali na Marsa. Czy tam nie mieli speców od Åšwietlistych? Nie ominęło go wrażenie, że zostaÅ‚ zÅ‚oÅ›liwie wypchniÄ™ty w próżniÄ™. Z gasnÄ…cÄ… nadziejÄ… na odmianÄ™ podÅ‚ego losu marudnie siÄ™ przyglÄ…daÅ‚ ostatnim nieÅ›piesznie okrÄ™tujÄ…cym siÄ™ pasażerom, jednak wÅ›ród Å‚adujÄ…cych siÄ™ na pokÅ‚ady nie dostrzegÅ‚ absolutnie nikogo, z kim chciaÅ‚by zawrzeć bliższÄ… znajomość. Wreszcie opuÅ›cili statek portowi kontrolerzy zabezpieczeÅ„ i zatrzaÅ›niÄ™to wÅ‚azy, odcinajÄ…c mu ostatecznie drogÄ™ ucieczki.   wiÄ™cej ...>


Copyright © 2004 — 2008 Edward Guziakiewicz • All Rights Reserved
Designed by Lorelei  |  XHTML  |  CSS