Edward Guziakiewicz        SF

Misja: Europa


Tytułem wprowadzenia


Ta mikropowieść przenosi czytelnika w daleką przyszłość — do czasów zaawansowanej kolonizacji Układu Słonecznego. Akcja utworu toczy się w ponurym więzieniu o zaostrzonym rygorze na Europie, jednym z czterech dużych księżyców Jowisza. Trwają tam zakrojone na ogromną skalę prace adaptacyjne — z myślą o potrzebach przyszłych mieszkańców tego satelity. Warunki życia są jeszcze surowe.

Główna bohaterka, Gina, dostaje się za te rogatki cywilizacji, skazana bezlitosnym wyrokiem sądowym. Trafia na samo dno. Żeby przetrwać w zmaganiach z losem, musi zdecydować się na więzienną prostytucję. Jednak to tylko połowa prawdy. W rzeczywistości przybywa tam z odległej Ziemi ze ściśle tajną misją. I przybywa nie sama, chociaż o tym nie wie.

Autor zaczął pisać tę mikropowieść we wrześniu 2005 roku, zamieszczając jej kolejne odcinki w sieci. Ukończył ją w lutym 2006 roku. W tym serwisie zainteresowani internauci mogli śledzić postępy prac nad tekstem, a poszczególne fragmenty są datowane...


Utwór zalicza się do prezentowanej w Internecie serii «Przyloty na Ziemię», na którą już wcześniej składało się pięć sieciowych tytułów sf: «Afrodyta», «Banita», «Ekscytoza», «Przerwany lot» i «Genesis».




Część pierwsza


T

o miejsce wywoływało nie najlepsze wrażenie. Niepewny wzrok Toma ślizgał się krótko po niebie w poszukiwaniu choćby skrawka błękitu. Nic z tego! Tylko ostatni kiep na tym kaprawym księżycu oczekiwałby romantycznych zachwytów lub poetyckich uniesień i wzruszeń. Zresztą takich naiwnych palantów tu nie przysyłano. Nie mieliby żadnego zajęcia.

— Uf! — odsapnął, zezując na wlokącego się za nim brata. — Co za ohyda — prychnął. Ruszył dalej. — Tak spartaczonego sklepienia niebieskiego nigdy dotąd nie oglądałem.

— Rogatki cywilizacji. Świat się tu kończy, niestety — miauknął z żalem tamten. — Załatwili nas na amen...

SchodzÄ…cy za nimi po trapie niespokojnie mrużyli oczy lub nerwowo mrugali powiekami. Krążownik wypluÅ‚ ze swego wnÄ™trza całą dziewiÄ…tkÄ™. Dopiero teraz dotarÅ‚o do nich, że trafili do piekÅ‚a. W niby to jasnozielonej, ale jednak brudnawej atmosferze Europy byÅ‚o coÅ› niepokojÄ…cego, czy wrÄ™cz drażniÄ…cego — jakby zÅ‚oÅ›liwy kosmiczny gigant Å›wiatÅ‚o sÅ‚oneczne dla zabawy przepuszczaÅ‚ przez olbrzymi przeźroczysty pojemnik z szamponem ze zgniÅ‚ych jabÅ‚ek. Niedomyte byÅ‚y biaÅ‚e obÅ‚oki i brudnozielone deszczowe chmury. Ci, którzy zÅ‚owrogo przyglÄ…dali siÄ™ ich przybyciu, mieli na oczach fikuÅ›ne filtry. To ich ponoć ratowaÅ‚o przed obłędem.    wiÄ™cej ...»



 

Design by Mantis-a templates